Choć sam dział mobilny zysków Japończykom nie daje, to ogólnie ten rynek jest dla nich zyskowny. Przynajmniej w obecnym roku. Wszystko dzięki ogromnemu boomowi na matryce produkcji Sony. I to może być powodem, dla którego Sony pójdzie dalej i wkrótce zobaczymy pierwsze aparaty 3D w smartfonach.

„Aparaty 3D są przyszłością”

Yoshimira jest pewny, że 3D wciąż jest przyszłością i to pomimo tego, że ostatnie próby wprowadzenia tego standardu zakończyły się fiaskiem. Zarówno aparaty, kamery, jak i wyświetlacze w miarę szybko zniknęły z półek sklepowych. .

Aparaty zrewolucjonizowały telefony i bazując na tym czego doświadczyliśmy, tego samego oczekujemy po 3D. Tempo [wprowadzania technologii] zależeć będzie od rynków poszczególnych produktów, jednak na pewno [wszędzie] 3D zostanie zaadoptowane. Jesteśmy tego pewni.

Trzeba powiedzieć, że są to bardzo mocne słowa. Zwłaszcza patrząc wstecz, gdzie poszczególne rynki produktów (telefony, telewizory, odtwarzacze) próbowały wprowadzić 3D. Technologia ta na tę chwilę utrzymała się głównie w produktach dla profesjonalnych ekip filmowych oraz kin. Tu 3D wciąż jest obecne. Ale teraz mówi się ponownie o produktach dla zwykłego Kowalskiego. Jesteśmy ciekawi co z tego wyjdzie. I jako, że tutaj jest Sony, mamy nadzieję, że wiedzą co robią, i że im się uda.

Aparaty 3D

A o kamerach Sony wie sporo. To oni trzymają w garści około połowę rynku chipów wykorzystywanych w aparatach i smartfonach. Z ich matryc korzysta praktycznie każdy szanujący się gracz rynku urządzeń mobilnych.

Jak twierdzi Yoshimura rynek wymaga tylko dwóch typów aparatów/matryc 3D – na tył i front urządzenia. Jest to dziwne ponieważ w sumie tę samą matrycę powinno dać się użyć z obu stron urządzenia. Wiele matryc, także tych Sony trafiało na front jednych i tył innych urządzeń. I nie robiło to problemu. Czyżby tu było inaczej?

Warto też dodać, że tegoroczna sprzedaż matryc Sony jest naprawdę świetna. Jest o wiele lepsza niż w trzech ostatnich latach. Nawet pomimo tego, że ogólnie rynek smartfonów maleje. Podobnie rynek matryc – w tym roku sprzedano 3% mniej niż w zeszłym, a w przyszłym prognozowany wzrost ma wynieść 2,6%…

Sensory ToF

To właśnie korzystając z tego typu sensorów matryce Sony mają uzyskiwać obraz 3D. Konkurencja ma na to inne metody, ale Sony poszło swoją drogą.

Podstawę już mają – dobre matryce, a także sensory ToF. To właśnie na bazie metody time of flight miałyby być wykonywane zdjęcia w 3D. Oznacza to, że byłoby to inne podejście niż to HTC oraz LG. Tam do stworzenia (stereoskopowego) obrazu 3D służyły dwie identyczne matryce. Tutaj efekt 3D zawdzięczany ma być obecności sensora ToF. Jedyna różnica tkwi w tym, że obecnie sensor jest samodzielny, a w ostatecznym rozrachunku miałby chyba stać się częścią zwykłej matrycy.

Sensor tego typu, ale właśnie taki samodzielny, miałby trafić do Xperii XZ4. Czy Sony wykorzysta to właśnie do uzyskania możliwości nagrywania i robienia zdjęć 3D? Najpewniej nie, ale kto wie? Taką opcję może być łatwo dodać później wraz z aktualizacją. A nikt chyba na taką aktualizację by się nie obraził.

Ogólnie działanie sensorów 3D korzystających z ToF przypominać ma działanie echolokacji. Jednak tutaj do pomiaru służyć będzie czas podróży sygnału laserowego z i do czujnika.

Dostępność

Ogólnie to matryca jest już podobno w produkcji, bądź przynajmniej w trakcie testów. Takie wnioski wyciągamy z informacji, że aparaty 3D „made by Sony” mają pojawić się już w tegorocznych smartfonach. Masowa produkcja matryc ma się rozpocząć latem. Tak twierdzi przynajmniej CEO działu aparatów Sony, Satoshi Yoshihara. Ten rok fiskalny ma zawierać zyski ze sprzedaży produktów ze znaczkiem 3D.

Aparaty 3D

Sposób działania aparatu z sensorem ToF: u góry to co „widzi” sensor, po prawej na dole zdjęcie wykonane przez matrycę, a po lewej złożony model 3D.

Uzyskane przez nas informacje świadczą, że pierwsze zainteresowane firmy oraz programiści otrzymali odpowiednie oprogramowanie i mogą zacząć tworzyć własne aplikacje oraz sterowniki dla nowych chipów.

Podczas wywiadu z Bloomberg przedstawiono nawet możliwości takich aparatów. W jednej aplikacji poprzez gesty można było rzucać zaklęcia w wirtualnej grze. Inna pozwalała na pomiar wielkości pomieszczenia – na ekranie dodatkowo aplikacja dodała złotą rybkę, która „pływała” po pomieszczeniu i to także przed, bądź za istniejącymi przedmiotami.

Matryce i aparaty 3D produkcji Sony mają się pojawić m.in. w tegorocznych smartfonach Huawei czy Apple.

Jednocześnie Sony musi mieć oko na konkurencję. Produkty Lumentum Holdings oraz STMicroelectronics także są już w użyciu. Przydatne są m.in. w rozpoznawaniu twarzy. Dzięki temu odblokowanie ekranu przy użyciu aparatu selfie ma być jeszcze dokładniejsze! Dokładniejsze nawet od stawianego obecnie na wzór Face ID firmy Apple. Metoda Sony tworzyć ma bardziej szczegółowy obraz dzięki czemu może pracować nawet z odległości ok. 5 metrów (16 stóp).

Chcielibyśmy takich nowości? Głupie pytanie… Wiadomo, że chcemy i z wielką ochotą za nie dodatkowo zapłacimy!

Źródło: Bloomberg

Jeżeli znalazłeś/aś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij Zgłoś pomyłkę.