Comparitech, firma zarejestrowana w Wielkiej Brytanii, postanowiła przetestować najpopularniejsze antywirusy na system Android. Co ciekawe, blisko połowa z nich nie spełniała swojej roli!

(Anty)antywirus

Przedstawiciele firmy przetestowali sporą liczbę aplikacji. Część z nich pod potrzebą „ochrony” naszego urządzenia pozwalała na uruchomienie na urządzeniu złośliwego kodu. Już pewnie o czymś takim słyszeliście. I nie dziwne, bo to chyba najbardziej typowy atak na najpopularniejszy system mobilny na świecie. Wykorzystano pozory zabezpieczania użytkowników.

Comparitech informuje, że te niebezpieczne aplikacje pobrano w sumie ponad 28 milionów razy! Tak więc wiele urządzeń może być narażone na wyciek danych. Niestety nie podano pełnej listy szkodliwych programów, a więc nie podamy Wam co dokładnie powinniście usunąć ze swoich urządzeń… Aczkolwiek trzy najbardziej niebezpieczne zostały wskazane. Są to mało nam znane: Vipre Mobile, AegisLab oraz BullGuard.

Słabe bazy wirusów

Inne aplikacje miały problem z wykryciem exploita, który, wedle twórców, powinien być prosty do wykrycia przez jakąkolwiek aplikację tego typu. Tutaj padła o wiele większa rzesza aplikacji: AegisLab Antivirus Free, Antiy AVL Pro Antivirus & Security, Brainiac’s Antivirus System, Fotoable Super Cleaner, MalwareFox Anti-Malware, NQ Mobile Security & Antivirus Free, Tap Technology Antivirus Mobile i Zemana Antivirus & Security

Najbardziej dziwi ten ostatni. Jest to bardzo popularny, a także naprawdę niezły program na urządzenia z systemem Windows. Zaskakuje więc jego słabość, mimo że Android to całkiem inny system. Jednak zamysł działania aplikacji antywirusowej jest przecież taki sam.

Chroń i śledź

Część aplikacji dobrze chroniła urządzenia, na których je zainstalowano, ale miała inny problem – mocno śledziła działania użytkowników.

Prym w tym wiodła jedna aplikacja – dfndr security firmy PSafe. Testerzy oznaczyli go jako naprawdę niezły antywirus, ale jednocześnie poinformowali, że posiada on usługi służące do śledzenia użytkownika. Po zbadaniu sprawy zauważono, że twórcy wykorzystują zdobyte dane głównie na potrzeby stron trzecich do wyświetlania reklam. Niestety, część zapytań prowadziła również do nieznanych serwerów. A kto wie kto lub co się za nimi kryje…

Rynek sam jest sobie winny

Okazuje się, że winny jest sam rynek antywirusów na Androida. Przynajmniej według raportu.
Z jednej strony wini on użytkowników, którzy nie korzystają z antywirusów, a więc nie ma czegoś w stylu platformy testowej dla tychże.
Wini także twórców tych aplikacji, którzy nie dostarczają ich w ogóle na system Android („bo po co”), dostarczają coś wybrakowanego w stosunku do wersji dostępnej na inne systemy lub nadają ich aktualizacjom niższy priorytet.
Uznaje winnym także wielkość rynku antywirusów na system Android. No i brak ich testów przed udostępnieniem w Sklepie Play. Niestety, choć konkurencja to dobra rzecz, to nie w takich ilościach. Użytkownik jest atakowany tysiącami aplikacji i ciężko mu wybrać tę najlepszą. Dodatkowo klony aplikacji też nie powodują, że czujemy się bezpieczniejsi – bo komu mamy wierzyć – aplikacji X, czy może… X???
Winnymi są także producenci smartfonów, którzy nie dostarczają antywirusów preinstalowanych. Ale, czy można ich tu winić? Wystarczy przypomnieć sobie jakie były problemy z MCAffe na Xperiach z serii Z… Później Sony zdecydowało się jedynie udostępnić aplikację AVG Antywirus w Centrum Aktualizacji. Tylko kto tam zaglądał?

Antywirus

Antywirus – zbędny, czy nie?

Cóż, raport nie odpowiedział nam na tytułowe pytanie… Ponownie postawił jednak znak zapytania przy potrzebie instalacji antywirusa na Androidzie.
Po pierwsze, prawie każdy atak związany jest z działaniem użytkownika – to on instaluje aplikację-wirusa lub zgadza się na udostępnienie jej praw dostępu do poszczególnych podzespołów/danych.
Po drugie, prawie 50% antywirusów na ten system nie poznało się na niebezpiecznej aplikacji. W sumie fifty/fifty to nie taki zły wynik, prawda? Ale jednak jest to spora liczba, aż za duża naszym zdaniem…
Po trzecie, skąd mamy wiedzieć, że akurat dany antywirus jest bezpieczny? Jest ich bardzo wiele, nie zawsze ten, który znamy z Windowsa jest tak samo dobry, a inne to ryzyko nie tylko bubla, ale właśnie aplikacji z niebezpiecznym kodem…
Eliminując więc błąd (głupotę? brak wiedzy?) użytkownika, antywirus nie wydaje się już potrzebny…

Ale to w sumie decyzja użytkownika, czy korzystać czy nie. W obecnych czasach RAMu w naszych telefonach i tabletach mamy aż nadto. Można „udostępnić” te paręset megabajtów właśnie antywirusowi.

A Wy korzystacie z antywirusów na Waszych smartfonach? Jeśli tak to jakich i jakie macie z nimi przygody? Sekcja komentarzy czeka na Wasz wypoc… recenzje ;)

Źródło: Forbes

Jeżeli znalazłeś/aś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij Zgłoś pomyłkę.